Picallo przedstawił mnie tej całej Veile. Na pierwszy rzut oka widać było, że ma "smaka" na Picallo. Niestety... Musiałam ją zmartwić. Mi też się podoba, a tak łatwo ze mną nie wygra:
- Jesteś nowa? - bąknęła.
- Yhym... Capricja. - już miałam odejść do basiora, gdy ta mnie zatrzymała.
- Odwal się od Picalla. - warknęła.
- Hehe... Musisz wiedzieć, że teraz tak łatwo Ci nie pójdzie. Mi też na nim zależy więc wara. - od warknęłam i wróciłam do basiora.
- Ja chyba pójdę. Nie chcę sprawiać kłopotu ... - powiedział.
- Nie. Nie sprawiasz mi kłopotu. - zamerdałam zalotnie ogonem i od razu zrobiłam się smutna.
- Co Ci jest? - zapytał troskliwe ^.^
- A no bo... Ta Veile mnie nie lubi. - westchnęłam i otarłam oko (wyglądało jakbym ocierała łzę).
- Nie martw się. - powiedział podchodząc do mnie i siadając obok.
- Ale... Chyba nikt mnie nie lubi. - przytuliłam się do niego. - Przepraszam. - odparłam puszczając go.
- Nic się nie stało.
- Masz ochotę na spacer.
<Picallo, idziesz...<3?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz