-To jest Veile-obdarowałem wadery uśmiechem.
-Aha...Miło poznać...-powiedziała z niechęcią Capricja.
-Poznajcie się .
Odszedłem kawalem a wadery ciut zniesmaczone spojrzały sobie w oczy. Chyba nie za bardzo darzyły się przyjaźnią. Czekałem w niecierpliwości na piękną Capricję. W końcu podeszła:
-Ja chyba pójdę. Nie chcę sprawiać kłopotu ... -powiedziałem.
-Nie. Nie sprawiasz mi kłopotu.-zamerdała ogonem.
--- >Capricja ? :*<---
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz