Kolejny dzień nie sprzyjał dobrem. Zostałem porzucony przez rodziców. Chciało mi się płakać ale postanowiłem być twardy. Poszedłem z głąb lasu szukać nowego domu.
----->>>Gdy Picallo dorósł<<<----
Był to zimny i wietrzny dzień przepełniony smutkiem i krwią. Niestety zaufany mi przyjaciel umarł. Musiałem szukać nowych przygód bez niego. Postanowiłem założyć watahę. Pomyślałem że będzie ona w nawodnionym miejscu. Znalazłem idealne miejsce w pobliżu wielkiego morza. Zaufałem temu miejscu. Było ciche i nie duże. Idealne dla małej watahy. Rozciągnąłem się i zasnąłem.
------>>>Nad ranem<<<----
Obudziła mnie pewna wadera;
-Hej, co tu robisz ?
-Założyłem tu watahę.
-A mogę dołączyć ?
-Oczywiście...
-Okej. Dzięki !-powiedziała i odeszła.
"To chyba wypali..."-pomyślałem paczając się na odbiegającą waderę.
>>Veile ? C.D. ?<
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz